15 WRZEŚNIA (środa) w Warszawie zapraszam na ogólnopolskie spotkanie GRUPY WSPARCIA dla matek, które straciły dziecko. Nie trzeba się zapisywać, ja na pewno na Was matki czekam w godzinach 18 - 20 pod poniższym adresem. Planujemy spotykać się raz w miesiącu .... Adres: Warszawa-Zoliborz (Metro Plac Wilsona), ul. Słowackiego 19a (na tyłach TEATRU KOMEDIA, wejście tak jak do restauracji ANTRAKT)
Poproszę o dobrowolną donację 20 zł na koszt wynajęcia sali.  O moim synu MAĆKU: 8 marca były urodziny mojego jedynego syna Macieja a ... 26 marca 2010 minęła piąta rocznica Jego tragicznej śmierci. Urodziny Maćka tradycyjnie świętowaliśmy w gronie jego przyjaciół i rodzinnym ... jak co roku. W ciągu ostatnich lat zrozumiałam wiele o życiu, o śmierci, o stracie, o sile miłości; zaczełam pisać nową ksiażkę po czym doszłam do wniosku ze ten pamiętnik nie nadaje się do publikacji. Jeszcze nie. Wiem, że Duchem Maciek jest ciągle z nami - opiekuje się tymi, którzy go znali i kochali, pomaga, doradza, prowadzi i chroni. Dziękuję, ze się ze mną tymi pięknymi i wzruszającymi opowieściami dzielicie. To pomaga. Pomagają słowa otuchy i wsparcia. Nie pomagają słowa uczące mnie jak inaczej, mądrzej, lepiej przechodzić ten proces... Maciek byl na Ziemi 27 bogatych i kolorowych lat.... Dużo pisałam o nim w moich książkach i opowiadałam na moich seminariach, czasami odwiedzał mnie w trakcie zajeć. Gdy mial 21 lat postanowil pojść ze mna przez ogień - mamy piękne zdjęcie jak idziemy uśmiechnięci po rozzazonych węglach trzymając się za ręce. Często nazywałam Maciusia moim największym nauczycielem "przebranym" za syna... Gdy miał 18 lat dostałam od niego List od mojego syna, który zamieściłam w mojej pierwszej książce ZAKOCHAJ SIĘ W ŻYCIU. A potem przyszedł czas lekcji najtrudniejszej. Przyszedł nagle, niespodziewanie, bez uprzedzenia. Maciek urodził się tak jak chciał, szybko i intensywnie, żył tak jak chciał i odszedł tak jak chciał - szybko i intensywnie. Pogrzeb Maciusia odbył się 1 kwietnia 2005, w Prima Aprilis. Wraz z jego tatą Tomkiem żegnaliśmy go w gronie najblizszej rodziny, jego wspaniałych przyjaciół i oddanych mu kochających ludzi. To taki paradoks - żegnaliśmy go, a on przecież ciągle jest na nami... tylko inaczej. A ja wciaz jestem Jego mama. Dziękuję wszystkim, którzy otoczyli mnie swoją czującą obecnością, dziękuję tym z Was, którzy nieśli mnie swoją miłością na odległość. Dziękuję, że jesteście w moim życiu. Proszę zostańcie na dłużej. Proszę ponieście mnie jeszcze trochę...
|
Zawsze będę Cię kochać i nosić w swoim sercu, synku. Dziękuję, że byłeś ze mną przez 27 lat. Dziękuję, że mnie wybrałeś na mamę... Dziekuję za wszystkie szczęśliwe chwile, za radości jakie mi nieustannie przynosiłeś, za miłość jaką mnie obdarzałeś, za żarty którymi sypałeś obficie, za wszystkie zabawne "wkręty", za uśmiechy i dobre słowa, które tak szczodrze rozdawałeś. Do zobaczenia tam ... w Swietle za jakiś czas. Zostaję tu na tyle na ile jest mi jeszcze dane i obiecuję Ci Maciusiu, że przeżyję ten czas godnie, użytecznie i szczęśliwie... by oddać cześć Twojemu pełnemu i szcześliwemu życiu. Twoja kochająca na zawsze Mama. |